pixel

rozjechana wiewiórka, ptak na drodze i takie tam...

2009.11.18
obrazek ma się nijak do tego postu, ale znalazłam go na Facebook'u u znajomych z Turynu, którzy byli w Luxie w ten weekend. Podoba mi się taka reklama tych krajów, no i tęsknię za LuxLife...

Ostatni tydzień obfituje w przygody na drodze. Serio, za niedługo zacznę się bać, że albo cos przejadę, albo skończę na poboczu. W zeszłym tygodniu jak wracałam po południu ze szkoły z dzieciakami, to miałam przygodę ze strażą pożarną na sygnale. Akurat było czerwone swiatło, więc zatrzymałam się i czekam. Za mną ustawiają się na następne auta, aż tu w pewnym momencie słychać syreny. Patrzę w lusterka, a tam gdzies z tyłu próbuje się przebić straż pożarna na sygnale. Widzę też, że samochody za mną próbują zrobić miejsce, więc mimo, że jestem pierwsza w kolejce, to próbuję zjechać na prawy pas, tak, żeby nie stać na srodku skrzyżowania. Aż tu nagle ku mojemu zdziwieniu (i pewnie innych kierowców) syreny milkną i straż sobie stoi spokojnie za nami, aż zapala się zielone swiatło. Nieźle, narobili zamieszania, a potem sobie jadą jakby nigdy nic. Phi... cała Ameryka.

Ale najlepsze było dzisiaj. Wczoraj widziałam na drodze przejechaną wiewiórkę (mianem dygresji, wiewiórek jest tu od groma, co chwilę jakas przelatuje przez drogę), a dzisiaj jak jechałam po Lily, to przez to zdechłe zwierzę prawie dostałam zawału za kierownicą. Bo jadę sobie spokojnie, aż tu nagle patrzę, cos indykopodobnego stoi na srodku jezdni i wyjada sobie wnętrznosci biednej wiewióreczki. Myslałam, że to cos zwieje, więc jadę dalej, ale to ptaszysko ciągle ucztuje na srodku jezdni jakby nigdy nic! Normalnie w ostatnim momencie indykopodobny ptak postanowił zrezygnować z dalszego obiadu i zerwał się z jezdni tuż przed moją maską!!! Może powinnam żałować, byłby darmowy "indyk" na Swięto Dziękczynienia ;-) Kurde jak nie te psy, które oni tu mają, to inne zwierzaki.... :/ Brea uciekła wczoraj wieczorem, wróciła jakos koło 21, nawet nie miałam ochoty jej gonić. Za to Maggie jakims cudem rozpięła dzisiaj zamek w poduszce (a pies jest głupi jak but, na nic nie reaguje; może to tylko moje złudzenie?) i wyciągła całe wypełnienie na zewnątrz, oczywiscie rozrzucając je po całym pokoju. Wszystko było białeeeeeeeeeeeeee!!!! Dobrze, że ja nie musiałam tego sprzątać uffffff

"Why do we say things we can't take back
Why do we miss what we never had (...)
Don't you want to be lost then found
Lost then found, lost then found
Love ain't the enemy
We could be lost then found"

http://www.youtube.com/watch?v=iqDYSbjNmwA

P.S. 19.11.2009, czyli mała aktualizacja. Dzisiaj nie dosc, że widziałam rozjechanego psa, to teraz wieczorem jeszcze potrąconą sarnę :/ Tu normalnie jest jakas inwazja rozjechanych zwierząt!
1 Comment
marti:P o ja no to niezle przygody na drodze , szkoda , ze nie takie "pozytywne".pozdrawiam:)
marti:P · 2009-11-19: 14:18
Bold Text
Italic Text
UnderLine Text
URL Link

Name
URL

Views: 116
 
pixel
« 2009.11.17
 
pixel
2009.11.24 »
pixel